Nazwisko i imię:
Siarczyński Franciszek (1758 † 7 listop. 1829).
Tytuł:
Zakus nad zaciekami Wszechnicy Krakowskiey Czyli Uwagi nad niektóremi tey Akademii dyssertacyami. Il n’y a pas d’autre moyen de rendre les lettres respectables, que de faire trembler ceux, qui les outragent. Voltaire.
Miejsce i rok wydania:
w Warszawie w Drukarni P. Dufour Kons: Nadw: J. K. Mci, Dyrektora Drukar: Korp: Kad: (1789).
Opis/komentarz:
w 8ce, str. 95.
Na końcu: Koniec Części I.
Omówione są tu rozprawy: Andrzeja Trzcińskiego, Marcina Fiałkowskiego i Jacka Przybylskiego (ob. Bibl. XV, str. 254, XVI, 204, XXV, 360). Jest to więc jeden z epizodów tej nader interesującej polemiki literatów warszawskich z profesorami krakowskimi, w której brali udział Śniadecki, Kołłątaj, Dmochowski, Kopczyński, Łańcucki, Siarczyński, Fijałkowski, Przybylski i Trzciński. Cały ten spór zupełnie dotąd nie opracowany. Celem kampanji literackiej inspirowanej przez Śniadeckiego było wstrząsnąć „złym gustem” Akademji krakowskiej i jej „gotycyzmem” (to słowo po raz pierwszy tu użyte), oraz zmusić ją do postępu. Siarczyński uderza nietylko na zacofanie naukowe, ale głównie na zły język polski (zwalcza neologizmy jak; wypadek, wszechnica, słynny, nieuwierny, zakus, itp. — zestawienie neologizmów świadczy, że wiele z nich szybko się przyjęło).
Jest to polemika ze strony polskiego „oświecenia”, grupującego się dokoła Stan. Augusta, przeciwko barokowi naukowemu — polemika, którą pomścił na oświeceniu (i na Śniadeckim) rychło Mickiewicz.
Części II Siarczyński nie wydał. Natomiast Bielski Vita str. 191 mówi, że część II tworzy rozprawa Dmochowskiego „moderatius scripta”. Broszurę Dmochowskiego streścił mój ojciec w tomie XV str. 253—254.
Porównaj także dwa bezimienne pisma: „Sylen” i „Rozbiór Zakusu nad Zaciekami”, które jest zapewne pióra Trzcińskiego, (o czem w tomie XXVI. 408).
Lokalizacja:
Jagiell. — Ossol. — Zielińs.
Całość:
Siarczyński Franciszek (1758 † 7 listop. 1829).
Zakus nad zaciekami Wszechnicy Krakowskiey Czyli Uwagi nad niektóremi tey Akademii dyssertacyami. Il n’y a pas d’autre moyen de rendre les lettres respectables, que de faire trembler ceux, qui les outragent. Voltaire.
w Warszawie w Drukarni P. Dufour Kons: Nadw: J. K. Mci, Dyrektora Drukar: Korp: Kad: (1789).
w 8ce, str. 95.
Na końcu: Koniec Części I.
Omówione są tu rozprawy: Andrzeja Trzcińskiego, Marcina Fiałkowskiego i Jacka Przybylskiego (ob. Bibl. XV, str. 254, XVI, 204, XXV, 360). Jest to więc jeden z epizodów tej nader interesującej polemiki literatów warszawskich z profesorami krakowskimi, w której brali udział Śniadecki, Kołłątaj, Dmochowski, Kopczyński, Łańcucki, Siarczyński, Fijałkowski, Przybylski i Trzciński. Cały ten spór zupełnie dotąd nie opracowany. Celem kampanji literackiej inspirowanej przez Śniadeckiego było wstrząsnąć „złym gustem” Akademji krakowskiej i jej „gotycyzmem” (to słowo po raz pierwszy tu użyte), oraz zmusić ją do postępu. Siarczyński uderza nietylko na zacofanie naukowe, ale głównie na zły język polski (zwalcza neologizmy jak; wypadek, wszechnica, słynny, nieuwierny, zakus, itp. — zestawienie neologizmów świadczy, że wiele z nich szybko się przyjęło).
Jest to polemika ze strony polskiego „oświecenia”, grupującego się dokoła Stan. Augusta, przeciwko barokowi naukowemu — polemika, którą pomścił na oświeceniu (i na Śniadeckim) rychło Mickiewicz.
Części II Siarczyński nie wydał. Natomiast Bielski Vita str. 191 mówi, że część II tworzy rozprawa Dmochowskiego „moderatius scripta”. Broszurę Dmochowskiego streścił mój ojciec w tomie XV str. 253—254.
Porównaj także dwa bezimienne pisma: „Sylen” i „Rozbiór Zakusu nad Zaciekami”, które jest zapewne pióra Trzcińskiego, (o czem w tomie XXVI. 408).
Jagiell. — Ossol. — Zielińs.
Zakus nad zaciekami Wszechnicy Krakowskiey Czyli Uwagi nad niektóremi tey Akademii dyssertacyami. Il n’y a pas d’autre moyen de rendre les lettres respectables, que de faire trembler ceux, qui les outragent. Voltaire.
w Warszawie w Drukarni P. Dufour Kons: Nadw: J. K. Mci, Dyrektora Drukar: Korp: Kad: (1789).
w 8ce, str. 95.
Na końcu: Koniec Części I.
Omówione są tu rozprawy: Andrzeja Trzcińskiego, Marcina Fiałkowskiego i Jacka Przybylskiego (ob. Bibl. XV, str. 254, XVI, 204, XXV, 360). Jest to więc jeden z epizodów tej nader interesującej polemiki literatów warszawskich z profesorami krakowskimi, w której brali udział Śniadecki, Kołłątaj, Dmochowski, Kopczyński, Łańcucki, Siarczyński, Fijałkowski, Przybylski i Trzciński. Cały ten spór zupełnie dotąd nie opracowany. Celem kampanji literackiej inspirowanej przez Śniadeckiego było wstrząsnąć „złym gustem” Akademji krakowskiej i jej „gotycyzmem” (to słowo po raz pierwszy tu użyte), oraz zmusić ją do postępu. Siarczyński uderza nietylko na zacofanie naukowe, ale głównie na zły język polski (zwalcza neologizmy jak; wypadek, wszechnica, słynny, nieuwierny, zakus, itp. — zestawienie neologizmów świadczy, że wiele z nich szybko się przyjęło).
Jest to polemika ze strony polskiego „oświecenia”, grupującego się dokoła Stan. Augusta, przeciwko barokowi naukowemu — polemika, którą pomścił na oświeceniu (i na Śniadeckim) rychło Mickiewicz.
Części II Siarczyński nie wydał. Natomiast Bielski Vita str. 191 mówi, że część II tworzy rozprawa Dmochowskiego „moderatius scripta”. Broszurę Dmochowskiego streścił mój ojciec w tomie XV str. 253—254.
Porównaj także dwa bezimienne pisma: „Sylen” i „Rozbiór Zakusu nad Zaciekami”, które jest zapewne pióra Trzcińskiego, (o czem w tomie XXVI. 408).
Jagiell. — Ossol. — Zielińs.